Skocz do zawartości

Paweł R.

Użytkownicy
  • Zawartość

    56
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

O Paweł R.

  • Tytuł
    Początkujący Maxi - Maniak
  • Urodziny 12.06.1971

Informacje o profilu

  • Maxiskuter
    Kymco AK 550
  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość zamieszkania
    Warszawa
  • Rocznik skutera
    2018
  • Data urodzin
    12.06.1971

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Skoro jest takie zapotrzebowanie to pokuszę się o małe porównanie, może się komuś przyda do podjęcia ew. decyzji o zakupie. Posiadam trzy rodzaje pojazdów elektrycznych, każdym z nich przejechałem co najmniej kilkaset km. 1. Hulajnoga elektryczna SpeedWay 4 Mini Pro (jeździłem również kilkoma innymi) 2. Monocykl elektryczny, tzw. kółko - Kingsong KS-16S 3. Deskorolki elektryczne: Exway X1 oraz Ownboard WS1 A. osiągi i zasięg: 1. hulajnoga ma zasięg ok. 40-60 km w zależności od masy kierującego i prędkości oraz charakterystyki terenu, max. prędkość ok. 40km/h, stosunkowo sprawnie przyspiesza i nieco mniej sprawnie ale nadal wystarczająco dobrze hamuje. Połączenie hamulców - mechanicznego i elektrycznego (hamowanie silnikiem). Moc silnika 500W, max. 1200W. Czas ładowania ok. 5h. Generalnie dobrze nadaje się do pokonywania zarówno krótkich jak i dłuższych (20-30km) dystansów. Można dość komfortowo i bezpiecznie jechać z prędkościami zbliżonymi do maksymalnej, jeśli nawierzchnia jest gładka. Nie ma problemu z pojazdami (kładki) i zjazdami. W razie awarii prądu da się od biedy jechać w sposób tradycyjny, czyli odpychając się, ale raczej na dystansie <1, góra 2 km. 2. Monocykl czyli kółko elektryczne - zasięg podobny jak w hulajnodze czyli ok. 50km, Vmax ok. 35km. Zdecydowanie lepsze przyspieszenie (moc silnika 1200W, max 3000W). Hamowanie wyłącznie elektryczne i na nieco dłuższym dystansie niż hulajnoga. Ładowanie ok. 5h. Wjazdy i zjazdy pokonuje jeszcze lepiej niż hulajnoga, bez jakichkolwiek problemów. Jak się skończy prąd to jechać już jakkolwiek nie można ale kółko da się prowadzić przy użyciu wbudowanej rączki (jak w walizkach) i jest to całkiem wygodne. 3. deskorolki elektryczne - najmniejszy zasięg (15-30km), prędkość maksymalna do ok. 40km/h. Przyspieszenie bardzo dobre, hamowanie wyłącznie elektryczne i ze względu na małe kółka i łatwość poślizgu - najmniej pewne i bezpieczne. Bez prądu można się odpychać ale wymaga to pewnych umiejętności. Ładowanie ok. 2h. Moc silników łącznie ok. 500-700W (dwa silniki w kołach tylnych). B. komfort i użytkowanie 1. Hulajnoga posiada amortyzację i pneumatyczne koło przednie (tylne jest pełne i zawiera silnik). Generalnie nie polecam hulajnogi która nie posiada ani pompowanych kół ani amortyzacji - poza absolutnie gładkimi nawierzchniami nie da się tym jeździć. Pompowane koła tłumią drobne nierówności, amortyzacja - te większe. Im większe koła tym lepiej. Generalnie na komfort porównywalny z jazdą na rowerze nie ma co liczyć. Ze względu na składaną konstrukcję wcześniej lub później pojawiają się luzy, stukanie i inne dolegliwości z którymi trzeba walczyć. Ręce podczas jazdy zajęte i lepiej obie dłonie trzymać na kierownicy bo ta ma tendencje do wpadania w oscylacje na nierównościach. Generalnie po ścieżkach asfaltowych jeździ się całkiem przyjemnie natomiast chodnik i kostka - akceptowalne tylko na krótkich odcinkach. Plus taki że nie trzeba uczyć się jeździć - każdy kto jeździ na rowerze, poradzi sobie również z hulajnogą. Przenoszenie i przechowywanie - średnio wygodne, nawet złożona hulajnoga zabiera sporo miejsca. Co jakiś czas warto dokręcać śruby, szczególnie te mocujące kolumnę kierownicy. Odporność na wodę/deszcz - średnia, są pewne uszczelnienia ale raczej należy unikać jazdy w deszczu. Radość i przyjemność z jazdy - po pierwszym okresie zachwytu, taka sobie. Wniosek - jeśli ktoś nie ma potrzeby składania sprzętu i wnoszenia go do windy, czy transportowania go w bagażniku - dużo lepiej sprawdzi się elektryczny rower. 2. kółko elektryczne ma całą masę zalet i tylko jedną wadę - bardzo trudno nauczyć się jazdy. Nawet osobie o dobrej koordynacji ruchowej zajmie to minimum kilka ciężkich godzin nauki a żeby się sprawnie i bezpiecznie poruszać - przynajmniej miesiąc jazdy co przekłada się na kilkaset przejechanych km. Jak już ktoś przejdzie ten trudny okres to dalej już jest super. Kółko ze względu na dużą średnicę (14-18 cali) i stosunkowo szeroką oponę daje komfort jazdy nawet lepszy niż rower - da się komfortowo i bez zmęczenia jechać po praktycznie każdej nawierzchni, włączając ścieżki leśne i inny offroad. Pozycja jest bardzo wygodna i zdrowa dla kręgosłupa a ręce wolne, można bez problemu odebrać telefon :-) Kółko łatwo upchać gdziekolwiek a dzięki temu że nawet podczas prowadzenia za rączkę wspomaga nas silnik - daje się zabrać praktycznie wszędzie - do windy, do metra, sklepu itp. Konstrukcja jest tak prosta (silnik zintegrowany z kołem) że niewiele się może popsuć i nie ma praktycznie żadnych elementów obsługowych - można po prostu ładować i jeździć. Kluczowa dla komfortu i stabilności jazdy jest kwestia ciśnienia w oponie - tu każdy musi wybrać optimum dla siebie bo nawet niewielkie różnice (0.2 bar) są mocno odczuwalne. Bezpieczeństwo jazdy mniejsze niż na hulajnodze bo z kółka jest stosunkowo trudno zeskoczyć a hamowania awaryjnego trzeba się nauczyć. Dobra ochrona przed wodą i to zarówno dla jadącego (nie nie chlapie) jak się samego urządzenia. Podsumowując - wg. mnie jest to najwygodniejszy z małych pojazdów elektrycznych i warto dać mu szansę, czyli spróbować nauczyć się jeździć. 3. deskorolki elektryczne - tu sprawa jest prosta - dają dużo przyjemności z jazdy (na dobrej nawierzchni) jednak próba używania takiej deski jako środka codziennego transportu nie ma większego sensu i to nie tylko ze względu na ograniczony zasięg, ale głównie przez małe kółka (mocno ograniczona zdolność do pokonywania nierówności) i dużo gorsze zachowanie w sytuacjach awaryjnych - trudno nagle zmienić kierunek jazdy czy gwałtownie zahamować. Nauka nie jest szczególnie trudna - godzina czy dwie spokojnie wystarczą aby zacząć jeździć na desce, po kolejnych kilku można już poczuć się dość pewnie. W deszczu i po mokrym nie radzę jeździć ze względu na duże ryzyko zaliczenia poślizgu. Wjazdy i zjazdy da się pokonać ale ze względu na ograniczoną skrętność deski - bywa to dość trudne. Komfort zależy od rodzaju (twardość) i średnicy kółek oraz wykonania samej deski (tzw. decka) ale generalnie jest dobry tylko na gładkiej nawierzchni. Natomiast - aby pojeździć dla przyjemności w parku - bardzo polecam :-) Z przenoszeniem deski generalnie nie ma problemu ale trzeba bardzo uważać na materiał którym pokryty jest deck (tzw. grip). Na ogół jest to warstwa grubego papieru ściernego, która działa jak dobry pilnik na wszystko z czym się zetknie (karoseria samochodu, odzież, ściany w mieszkaniu i inne cenne przedmioty :-) Mam nadzieję, że trochę pomogłem tym którzy mają dylemat jaki typ (małego) pojazdu elektrycznego wybrać. W razie pytań - chętnie rozwinę każdy z poruszanych tutaj tematów.
  2. Żeby zobaczyć jaka jest różnica na podobnej trasie - przyjechałem dzisiaj do pracy na hulajnodze. Poniżej trasa i statystyki. Generalnie da się bez problemu zrobić taką trasę bez jakiegokolwiek zmęczenia, ale trzeba przyznać że komfort na kółku (szczególnie na kostce i przejazdach przez ulicę czy tory tramwajowe) jest nieporównywalnie lepszy.
  3. A widziałeś ten znaczek na końcu? Przecież żartuję. Sam zresztą kupiłem hulajnogę, co prawda - dla mojej kobiety na sporadyczne dojazdy do pracy. PS. w mojej "stajni" mam jeszcze takie dwie dechy - na nich też bardzo lubię jeździć...
  4. Nie chciałem tego pisać, ale teraz sobie pozwolę: tak, hulajnoga to sprzęt raczej "emerycki". Fun factor porównywalny z Ursus C330 ;-)
  5. Dokładnie te dwa modele rozważałem. Ostatecznie uznałem że V10F jest zbyt duży i ciężki a osiągi i zwrotność Kingsonga w zupełności mi pasowały. Jak już się przejedzie na kółku kilkaset km to nie trzeba się jakoś specjalnie skupiać a sama jazda jest bardzo przyjemna. Bez problemu można robić np. takie trasy:
  6. Ja używam Kingsong KS-16S, ze wszystkich elektryków jakie posiadam ma najlepszą dynamikę, największy zasięg i daje najwyższy komfort jazdy. W zasadzie można jeździć po każdym rodzaju nawierzchni i przy dowolnej pogodzie.
  7. Ja również nabyłem ostatnio hulajnogę, tyle że nieco mocniejszą i szybszą. Rozpędza się do ok. 40km/h i ma ponad 50km zasięgu. Masa ok. 16kg, wymiary bardzo zbliżone do Xiaomi. Przyznam jednak, że z grupy "małych pojazdów elektrycznych" najbardziej odpowiada mi kółko czyli tzw. monocykl elektryczny. Mam jeszcze deskorolki, ale to już raczej sprzęt aby pojeździć dla przyjemności niż środek do przemieszczania się.
  8. Paweł R.

    Burgman 650 Executive VS Kymco AK 550i

    Odpowiedź jest dość prosta - jeśli szukasz wygodnej kanapy do komfortowej jazdy - B650. Jeśli chcesz doznań typowo motocyklowych - świetnego, sprężystego zawieszenia, super skutecznych hamulców i rewelacyjnego zachowania (jak na skuter) w zakrętach - bierz AK. Interaktywny kokpit LED to taki bajer, po jakimś czasie przestanie Cię zachwycać a nawet może zacząć irytować bo w nocy zbyt jasno świeci. Natomiast właściwości jezdne AK są jego bezsprzeczną zaletą i to dla nich warto nabyć ten sprzęt. Zdecydowanie polecam jazdę testową - sam wówczas zrozumiesz gdzie leży różnica.
  9. Paweł R.

    Kymco AK550 nowość 2017 - wątek zbiorczy

    Chciałbym tylko delikatnie przypomnieć, że to jest wątek dotyczący AK 550 :-)
  10. Paweł R.

    Kymco AK550 nowość 2017 - wątek zbiorczy

    Nie ma sensu, skuter użytkuję głównie w mieście a na sporadyczne wypady spokojnie wystarczy schowek pod siedzeniem i widoczna na fotce torba Givi.
  11. Paweł R.

    Kymco AK550 nowość 2017 - wątek zbiorczy

    Dwa paski pod siedzeniem. Trzyma się całkiem dobrze a montaż/demontaż to dosłownie chwila.
  12. Paweł R.

    Kymco AK550 nowość 2017 - wątek zbiorczy

    Ze sporym opóźnieniem (sorry) - wrzucam zdjęcie "z boku". pozdrowienia, Paweł
  13. Paweł R.

    Kymco AK550 nowość 2017 - wątek zbiorczy

    Niby jakie mają to być szczególne zabezpieczenia "dostosowane do AK550" ? Trochę wciskanie kitu. Jumpstarter jak każdy inny, tylko jak za stosunkowo niską pojemność - raczej wysoka cena. Ja np. kupiłem taki i jestem z niego bardzo zadowolony: (również posiada zabezpieczenia przed zwarciem, zamianą biegunów, przeciążeniem itd): https://www.amazon.de/gp/product/B07214JLXJ/ref=oh_aui_detailpage_o02_s00?ie=UTF8&amp;psc=1
  14. Paweł R.

    Czy oferta jest intersująca? Cz. 2 . Zapytania o ogłoszenia.

    Jeździłem ww. sprzętem i potwierdzam, że jest w rewelacyjnym stanie - jak ktoś szuka tego modelu to zdecydowanie polecam.
  15. Paweł R.

    Kymco AK550 nowość 2017 - wątek zbiorczy

    Co do estetyki szyby - faktycznie prezentuje się super. Ale ma zasadniczą wadę w postaci braku możliwości złożenia lusterek (w którąkolwiek stronę) - to duży minus.
×